Osiedle ukazaÅ...
Osiedle ukazało się od razu za zakrętem. Położone na lewym brzegu, wznosiło się wysoko nad Adunem. Cała osada dymiła, nad dachami zawisły prawie zupełnie proste, nieruchome słupy dymu. W promieniach słońca- dym przybierał to różowy, to ognisty, to znów złotawy kolor. Na błękitnym zimowym niebie robiło to wrażenie uroczystej iluminacji.
Przed pierwszym domkiem osiedla, na lodzie Adunu, oczekiwała inżynierów grupa Nanajczyków. Jeden z nich, w kożuszku, wyższy od pozostałych, o dużej twarzy, z wy.1.1 lny mi kośćmi policzkowymi, wyszedł na spotkanie i przedstawił się jako przewodniczący Rady Wiejskiej, Maksym Chodżer. Wyraźnie i starannie wymawiając sło-i, powitał przybyszów.
Bierzecie nas widocznie za jakąś ekspedycję. My j. !..-.:ny z budowy — powiedział Beridze. — Idziemy do Rogowa. Czy znacie takiego?